OSTATNIO DODANE

WSZYSTKIE WPISY

Jak zrobić perfekcyjne bezy i dlaczego warto…<3

10 grudnia 2018


 

Beza, to jeden z moich ulubionych wypieków- co widać na blogu :). Powiem szczerze, że nigdy nie miałam z nią problemu, ale wiem, że są osoby, które nie potrafią jej ujarzmić… Piana nie chce się ubić, bezy rozlewają się na blaszce lub nie są takie białe jak zakładałaś- zdarzyło Ci się mieć taki problem? Przeczytaj o moim sposobie na bezy 🙂  Zaktualizowałam dziś poradnik, który był na blogu od samego początku i znajdziecie go w poniżej w punktach.

Bezy uwielbiam robić m.in. ze względu na to, że można je pięknie zapakować i podarować komuś w prezencie np. zamiast kupionych czekoladek. Kochają je wszyscy w mojej rodzinie, a ja z przyjemnością je robię. Sama lubię mieć na blacie kuchennym słoik lub inne szklane naczynie wypełnione bezikami, bo to po prostu ładna ozdoba kuchni- choć przyznam, że to nietrwała i znikająca ozdoba ;). Bezy przydają się również do tego by w kilka chwil wyczarować z nich przepyszny deser-maliny (lub inne kwaśne owoce), do tego bita śmietana i bzy-to połączenie nigdy mi się nie znudzi.

Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć jak przykładowo można je zapakować. Zależało mi na tym by zdjęcia były baśniowe, cukierkowe i świąteczne za razem i chyba się udało. Umieściłam też wczoraj jedno ze zdjęć na moim INSTAGRAMIE i dziś dostałam wiadomość od jednej z Czytelniczek o takiej treści : „Ostatnie Pani zdjęcie, które mnie tak zachwyciło doskonale wpisuje się w klimat konkursu greenmorning.pl 🙂 Proszę spróbować :)”. Bloga Kingi Błaszczyk-Wójcickiej oczywiście znam….<3 Od lat marzę o kursie fotografii kulinarnej u Niej, żeby polepszyć jakości swoich zdjęć. Bloga poznałam  dzięki Werandzie Country, a tak prawdę mówiąc to Werandę kupiłam pierwszy raz bo spodobały mi się w niej zdjęcia autorstwa Kingi (i to nie jest lizusostwo tylko istotny fakt😉) było to jeszcze w momencie kiedy tylko marzyłam o własnej stronie, własnych zdjęciach i własnych przepisach. Od tego czasu prenumeruję magazyn, a los tak sprawił, że sama też mogłam tworzyć dla Werandy Country <3.  

Szybciutko sprawdziłam zasady konkursu i okazało się, że moje zdjęcia faktycznie fajnie pasują do wymogów konkursu, ale muszę się uwijać, żeby zdążyć się zgłosić, bo termin mija właśnie dziś. Możliwość wygrania świetnej nagrody jest jednak bardzo motywująca :), jeżeli jesteście ciekawi szczegółów odsyłam Was na greenmorning.pl

 

 

 

 

 

 

* * *

A teraz zapraszam Was do przeczytania o moim sposobie na udane bezy 😊

 

1. Żelazna zasada- dokładne oddzielenie białek od żółtek. Białka na etapie ubijania nie znoszą jakiegokolwiek tłuszczu, począwszy od tego zawartego w żółtkach. Również niedokładnie umyte naczynie w którym je ubijamy lub końcówki miksera z śladami tłuszczu (lub wody) mogą być przyczyną źle ubitej piany (najlepiej używać metalowej lub szklanej miski, zawsze dokładnie umytej, wysuszonej i zimnej). Jeżeli zdarzy się, że odrobina żółtka dostanie się do białek, nie ma co liczyć na to, że „może się uda” i beza się odpowiednio ubije. Czasami zdarza się tak, że 5 białek w misce jest perfekcyjnie oddzielonych od żółtek, a szóste jajko płata nam psikusa białko i wpada do miski razem z rozlanym żółtkiem i w takiej sytuacji lepiej zrobić jajecznicę ;). Ale żeby uniknąć takiej sytuacji najlepiej oddzielać każde białko z osobna do małej miseczki i gdy jest idealnie oddzielone wlać je do dużej misy.

2. Białka ubijam ze szczyptą soli do momentu uzyskania sztywnej konsystencji i ani chwili dłużej. Przebicie białek przed dodaniem cukru, to gwarancja nieudanej bezy (i niewyrośniętego biszkoptu również). Dobrze ubita piana jest sztywna ale ma gładką konsystencję, przebita podchodzi kropelkami wody i przypomina obłoczki. Lepiej ubijać białka kilka sekund za krótko, niż sekundę za długo.  Ostatecznie jeżeli dodamy cukier do przebitych białek, piana będzie się rozlewać i nie uda się nadać jej ładnego kształtu, a bezy nie będą chciały się wysuszyć.

3. Do białek wsypuję strużką cukier- zwykły biały cukier. Cukier jest najlepszym wskaźnikiem, by sprawdzić czy beza jest już dobrze ubita. Jeżeli beza jest sztywna, gęsta i błyszcząca,  a kryształki cukru niewidoczne i niewyczuwalne, to znak, że beza jest gotowa. Muszę przetestować jeszcze bezy na bazie cukru pudru, bo podobno zachowują swą chrupkość i nie chłoną wilgoci nawet w towarzystwie innych ciasteczek, ale póki co nie sprawdziłam więc nie mam zdania na ten temat ;).

4. Bezy to po prostu białka i cukier (+ szczypta soli). Jeżeli zależy mi, by były chrupiące i suche w środku oraz długo utrzymały świeżość pozostaję przy tych podstawowych składnikach. Do bezy typu „Pavlova” dodaję sok z cytryny i skrobię ziemniaczaną (mniej więcej po łyżeczce na 4 białka). Do bezów można dodać barwnik- dodaję go pod koniec ubijania.

5. Dobrze ubita beza jest bardzo plastyczna można nadać jej dowolny kształt używając do tego łyżki czy szpatułki albo rękawa cukierniczego z zamocowaną tylką.

6. Typowe klasyczne białe beziki (o średnicy 3-4 cm) pieczemy, a tak właściwie suszymy około 1,5 godziny w temperaturze 80-100 stopni C (używam termoobiegu). Im niższa temperatura, tym bezy są bielsze, ale jednocześnie czas pieczenia dłuższy. Im mniejsze beziki tym szybciej się suszą. Takie 1-2 cm maleństwa, będą gotowe już po 45 minutach. Dlatego jeżeli robimy bezy specjalnie do deseru, najlepiej robić jak najmniejsze beziki- są tak samo pyszne, najbardziej urocze ze wszystkich i „energooszczędne”- bo suszą się najszybciej. Beza typu Pavlova ma trochę inny sposób pieczenia- wtedy trzeba dokładnie trzymać się przepisu.

7. Dobrze ubita beza „nie może czekać”. Po ubiciu od razu należy nakładać ją do przygotowanego rękawa cukierniczego z zamocowaną tylką lub wykładać na przygotowaną blaszkę szpatułką lub łyżką. Piekarnik powinien być rozgrzany do odpowiedniej temperatury zanim umieścimy w nim blaszkę z bezami. Jeżeli używacie do ubijania zwykłego ręcznego miksera najlepiej przygotować wszystko przed rozpoczęciem ubijania. Blaszki wyłożyć papierem do pieczenia, w rękawie cukierniczym zamocować tylkę, a piekarnik włączyć pod koniec ubijania bezy. Jeżeli wszystko jest gotowe można zabierać się za resztę. Jeżeli ubija za Was mikser planetarny wszystko można przygotowywać w trakcie ubijania :. I jeszcze jedna wskazówka dla wszystkich, którzy używają robota planetarnego- niektóre marki nie zgarniają dokładnie piany z brzegów miski dlatego od czasu do czasu trzeba zgarnąć sylikonową szpatułką pianę z brzegów i dna miski.

8. Cały proces ubijania bezy powinien trwać około 8 minut w wypadku miksera planetarnego i nie dłużej niż 10 minut w wypadku zwykłego ręcznego miksera- nie ubijamy dłużej niż to konieczne.

9. Wyciskając bezę przez rękaw cukierniczy trzeba to robić sprawnie i szybko, bo beza może zacząć się rozpływać pod wpływem ciepła naszych rąk.

10. Jeżeli macie w szklance oddzielone białka i stoją jakiś czas w lodówce lub jeśli są zamrożone i nie pamiętacie z ilu jajek były wystarczy je zważyć. Jedno duże białko  waży 34-35 g. Ważenie może okazać się również pomocne jeżeli tak jak ja używacie jajek od „szczęśliwych kur” i każde z nich jest inne (niektóre od młodych kurek są zupełnie malutkie inne wielkie z dwoma żółtkami w środku).  Jeżeli jajka są duże i wszystkie podobnej wielkości- nie trzeba ważyć białek, wystarczy dobrze oddzielić je od żółtek.

11. Na każde białko przypada 50-70 g cukru. Nie ma to większego znaczenia jeśli chodzi o to czy beza się uda. Kiedyś byłam pewna, że ilość cukru ma znaczenie co do grama przy ubijaniu bezy. Dziś już wiem, że można ubić dobrą bezę dodając tylko 50 g cukru na jedno białko i przeważnie tyle dodaję. Im więcej cukru tym czas ubijania piany jest dłuższy, ale bezy są twardsze i bardziej chrupiące po upieczeniu. Podobno temperatura białek nie ma znaczenia, ale ja zwykle ubijam bezy na białkach „prosto z lodówki”.

12. Do bezów ze zdjęć użyłam następujących tylek :

Wilton 1M- zrobiłam nią m.in. różyczki

Wilton 6B

Wilton 22

Wilton 12

oraz największa tylka nieznanej firmy (ze sklepu z wyposażeniem do cukierni)- jest na niej tylko napis KOREA 18MM

Każda tylka daje nam minimum dwa rodzaje bezów- jeżeli wyciskamy bezika prostopadle do blaszki ma on zupełnie inny wygląd od tego, który jest wyciśnięty przez tą samą tylkę pod kątem np. 45o. Najlepiej samemu popróbować 😊

* * *

Warto od czasu do czasu upiec domowe bezy- przechowywane w szczelnym pojemniku  długo zachowują świeżość i przydają się do przygotowania szybkiego, pysznego deseru. Można je również wykorzystać do dekoracji tortów lub ciast, ale należy użyć ich na krótko przed podaniem-by nie straciły swojej chrupkości.

Przyznam, że długo nie miałam pojęcia jak bardzo niedobre są bezy kupione w sklepie, ale całkiem niedawno miałam okazję takich skosztować i to naprawdę jest niejadalne (miały mocny posmak proszku do pieczenia). Ponadto jestem prawie pewna, że są zrobione z najgorszej jakości jaj od „najbiedniejszych” kur, dlatego nigdy ich nie kupuję, a do deserów zawsze używam swoich pysznych i pachnących bezików – to nic trudnego, ale trzeba trzymać się tych podstawowych zasad, o których Wam napisałam :).

 

Tutaj przepisy na wszystkie bezy na stronie

 

 

Zobacz cały wpis >

Zimowe ciasto cytrusowe z makiem

4 grudnia 2018


 

To jest jedno z tych ciast, które robię przez okrągły rok nieznacznie zmieniając dodatki…  Dziś przedstawiam Wam wersję zimową- o smaku pomarańczy z niewielkim dodatkiem chrupiącego maku. Wygląda niepozornie i skromnie, ale wszyscy je uwielbiamy. Gorące ciasto nakłuwa się drewnianym patyczkiem i obficie nasącza się syropem pomarańczowo-cytrynowym, dzięki temu ciasto jest wilgotne (choć nie wygląda) i mocno cytrusowe. Do ciasta dodałam również skórkę startą z pomarańczy, a do syropu kilka kropel naturalnego ekstraktu z kwiatów pomarańćzy, który nadaje magicznego posmaku, ale nie jest dodatkiem niezbędnym. Byłam bardzo ciekawa jak smakują i pachną kwiaty pomarańczy, które są tajemniczym składnikiem wybitnych kucharzy, dlatego kiedy w moim ulubionym eko-sklepie pojawił się ten rarytas nie pytając o cenę z ekscytacją powiedziałam „Poproszę”.  Przepis na ciasto jest bardzo prosty, lubię podawać je jeszcze ciepłe z niewielkim dodatkiem bitej śmietany i podprażonymi płatkami migdałów, ale następnego dnia bez żadnych dodatków ciasto nadal smakuje pysznie-należy je tylko odpowiednio przechowywać żeby nie wysychało.

Ps. Jeżeli tak jak ja lubicie gotować, poznawać nowe smaki i czytać kulinarne opowieści  to polecam Wam książkę z poniższego zdjęcia o wdzięcznym tytule „Smak kwiatów pomarańćzy. Rozmowy o kuchni i kulturze”.

 

 

Składniki na ciasto:

175 g miękkiego masła

175 g drobnego cukru

3 duże jajka

skórka starta z cytryny

skórka starta z jednej pomarańczy

200 g mąki pszennej

1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki suchego niebieskiego maku

2 łyżki mleka

+ łyżeczka naturalnego ekstraktu pomarańczowego (opcjonalnie)

 

na syrop:

sok z jednej dużej cytryny

sok z połówki dużej pomarańczy (lub z jednej małej)

100 g drobnego cukru

+pół łyżeczki ekstraktu z kwiatów pomarańczy (opcjonalnie)

do podania:

bita śmietana, prażone płatki migdałów

 

 

Piekarnik rozgrzać z do 175 stopni C. Miękkie masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, następnie wbijać po jednym jajku. Dodać skórkę z cytryny i pomarańczy oraz ekstrakt pomarańczowy jeśli mamy. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać do masy, zmiksować na wolnych obrotach. Dodać suchy mak oraz mleko i ostatecznie zmiksować. Dno tortownicy o średnicy 20-23 cm wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć masę do formy i wyrównać. Wstawić do piekarnika i piec do suchego patyczka- około 45-50 minut.

Pod koniec pieczenia ciasta przygotować syrop – wycisnąć sok z cytryny i z pomarańczy, następnie  wymieszać z cukrem i opcjonalnie z ekstraktem z kwiatów pomarańczy, delikatnie zamieszać. Cukier nie powinien się całkowicie rozpuścić, dzięki temu na powierzchni ciasta powstanie cieniutka skorupka.

Wypieczone, gorące ciasto ponakłuwać gęsto drewnianym patyczkiem  i polewać syropem tak by kolejne łyżki rozlewać po wchłonięciu poprzednich.  Podawać na ciepło z odrobiną bitej śmietany i prażonymi płatkami migdałów lub po wystudzeniu bez żadnych dodatków. Przechowywać w temperaturze pokojowej, pod szklanym kloszem lub w szczelnym pojemniku na ciasto.

 

 

 

 

 

 

Zobacz cały wpis >

Proste ciasto czekoladowo-piernikowe z gruszkami

28 listopada 2018


 

Tak już mam, że jeśli dysponuję zbyt dużą ilością czasu to ciężko mi się zmobilizować do wielu spraw, ale jeśli mam dużo rzeczy na głowie to nagle umiem wygospodarować czas i znaleźć motywację do realizowania pasji. I właśnie teraz brak czasu wyjątkowo zachęca mnie do tworzenia wpisów na bloga i do wielu innych rzeczy…  Taką już mam przekorną naturę… Ale to oznacza, że wpisy na blogu powinny pojawiać się regularnie :).  Dzisiejsze ciasto powstało na bazie przepisu, który wymyśliłam sobie kilka lat temu. Do prostego ciasta ucieranego dodałam gorzkie kakao oraz przyprawę do piernika, zatopiłam w nim maleńkie gruszki, a po upieczeniu polałam sosem czekoladowym. Jest to ten rodzaj ciasta, które podaję jeszcze ciepłe, zwykle z gałką lodów waniliowych- ale tym razem nikomu nie chciało się wybrać do sklepu więc zjedliśmy je bez lodów. Pierwszy raz zrobiłam je kiedyś na swoje urodziny zamiast tortu, upiekłam je z podwójnej porcji w dużej prostokątnej blaszce. Gruszki przekroiłam na połówki wydrążając gniazda nasienne łyżką do melona, następnie ułożyłam je poziomo na surowym cieście, po upieczeniu jeszcze gorące pokroiłam na kwadraty, każdą porcję z osobna polałam sosem czekoladowym, dodałam po gałce lodów i odrobinę bitej śmietany i w takiej formie to ciasto smakuje mi najbardziej. Na każdy kwadrat ciasta powinna przypadać połówka średniej gruszki lub jedna mała gruszka ułożona pionowo. Uważam, że takie ciasto świetnie sprawdziłoby się jako deser sezonowy w fajnej kawiarni ;). Czekolada, przyprawy korzenne i gruszki- to wszystko razem daje zimową kompozycję smaków i aromatów. Serdecznie polecam wypróbować :).

 

 

Składniki:

3 duże jajka

150 g miękkiego masła

140 g cukru

2 łyżeczki przyprawy do piernika

1 łyżeczka przyprawy do szarlotki

130 g mąki

20 g gorzkiego kakao

1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

około 8 niedużych dobrych gruszek

na sos czekoladowy:

1 tabliczka gorzkiej czekolady

1/2 szklanki śmietanki kremówki 30 %

do podania:

lody waniliowe,

bita śmietana (opcjonalnie)

 

Gruszki obrać, wydrążyć ostrym nożem od spodu gniazda nasienne (można też przekroić na połówki i wydrążyć gniada nasienne np. łyżką do melona lub pokroić gruszki na większą kostkę). Piekarnik rozgrzać do 175 stopni C.

W misce umieścić miękkie masło, dodać cukier i ucierać mikserem, aż do uzyskania puszystej masy. Dodawać po jednym jajku, po każdym dokładnie zmiksować całość.  Wymieszać mąkę, kakao, proszek do pieczenia oraz  przyprawy, następnie przesiać do masy. Wymieszać początkowo wyłączonym mikserem lub łyżką (żeby mąka nie „fruwała” po kuchni), następnie jeszcze krótko miksować całość na średnich obrotach.

Dno tortownicy (o średnicy 22-23 cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przełożyć do formy i wyrównać. Rozłożyć gruszki tak by na jedną porcję ciasta przypadała 1 gruszka (jeśli układamy je pionowo).

Wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec około 40-45  minut -do suchego patyczka (czyli tak by drewniany patyczek wbity w ciasto, po wyjęciu był czysty-bez śladów surowego ciasta).

Przygotować sos czekoladowy. W rondelku podgrzać śmietankę, wyłączyć palnik. Wsypać połamaną czekoladę i odstawić na 2 minuty żeby zmiękła. Po tym czasie wymieszać całość rózgą kuchenną -powinien powstać gładki sos.

Porcje ciepłego ciasta nakładać na talerzyki, polewać hojnie sosem, podawać z lodami waniliowymi.

 

*Jeśli chcemy uzyskać nieco gęstszą polewę, którą polejemy od razu całe ciasto lepiej dodać mniej  śmietanki- około 80 ml.

 

 

 

 

 

Zobacz cały wpis >

Świąteczna panna cotta z aromatycznym sosem

25 listopada 2018


 

Zapas żurawiny w zamrażarce robię zawsze wczesną jesienią, kupuję na bielskim targu około kilograma naszej leśnej, drobnej żurawiny oraz około pół kilograma tej większej amerykańskiej o jajowatym kształcie-tyle wystarcza mi na cały sezon świąteczno-zimowy. Początkiem listopada robię także zapas przypraw- kupuję korę cynamonu, laski wanilii oraz ekstrakt, gwiazdki anyżu, kardamon, goździki przyprawy do piernika oraz koniecznie przyprawę do szarlotki.  Uwielbiam połączenie żurawiny z tymi przyprawami-w szczególności z goździkami, wanilią, cynamonem i anyżem. Dobrze komponuje się także z pomarańczami i rozmarynem. Te wszystkie smaki i aromaty to dla mnie kwintesencja przytulnej świątecznej aury. Lubię tą sezonowość produktów… Lubię czekać na ten czas cały rok <3.  Żurawiny używam przede wszystkim do ukochanego ciasta z suszonymi śliwkami i rumem, bez którego nie wyobrażam sobie świąt. Używam jej także do syropu, który dodaję do zimowego ponczu, do owoców zapiekanych pod kruszonką, ostatnio przygotowałam z niej konfiturę, która nadała świątecznego smaku mojej bezie Pavlovej, a dziś  zrobiłam sos, dzięki któremu panna cotta smakuje wyjątkowo.  Sama w sobie ma bardzo delikatny waniliowy smak, ale to właśnie sos przygotowany z żurawiny i korzennych przypraw sprawia, że deser smakuje i pachnie tak świątecznie.

 

 

Składniki na 5 porcji:

na panna cottę:

330 ml śmietany kremówki (30%)

100 ml mleka 3,2%

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub 2 łyżeczki c.wanilinowego)

2 łyżki cukru

2 płaskie łyżeczki żelatyny

na sos:

1 kora cynamonu

1 gwiazdka anyżu

5-6 goździków

łyżeczka ekstraktu waniliowego

pół łyżeczki przyprawy do szarlotki

¾ szklanki  wody

pół szklanki żurawin

2 łyżki cukru

+mrożona żurawina do dekoracji

 

 

Do rondelka wlej śmietanę, mleko oraz ekstrakt z wanilii, wsyp cukier i podgrzewając na wolnym ogniu doprowadź do wrzenia. Zdejmij garnek z palnika, wsyp żelatynę i energicznie mieszaj, aż rozpuszczą się wszystkie grudki żelatyny. Wystudzony płyn przelej do małych kokilek i  przełóż je w chłodne miejsce żeby panna cotta stężała.

W międzyczasie przygotuj sos. Do rondelka włóż korę cynamonu, goździki oraz gwiazdkę anyżu, zalej wodą i gotuj pod przykryciem około 10 minut. Po tym czasie wyciągnij z wrzątku przyprawy używając sitka (można je wysuszyć i użyć ponownie). Dodaj żurawinę, cukier, ekstrakt z wanilii oraz pół łyżeczki przyprawy do szarlotki. Gotuj do czasu kiedy żurawina popęka i sos się zagęści, przelej do słoiczka, a gdy wystygnie wstaw do lodówki.

Gotową panna cottę polej sosem i udekoruj mrożoną żurawiną.  Deser najlepiej wyjąć z lodówki na minimum 10-15 minut przed podaniem.

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz cały wpis >

Świąteczna “Pavlova”

16 listopada 2018


 

Bardzo stęskniłam się za blogowaniem… Choć piekłam dużo w ostatnich miesiącach, to nie miałam kompletnie weny do robienia zdjęć. Tyle fajnych przepisów do polecenia, tyle pyszności, którymi chciałabym się podzielić, a zdjęcia kompletnie mi nie wychodziły jeśli już zmusiłam się do ich robienia. Ale postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu, ruszyć z miejsca i choćby efekt mnie nie zadowalał nieustannie próbować. Na swoim INSTAGRAMIE przeprowadziłam ankietę z pytaniem „Czy ktoś jeszcze czeka na nowe przepisy mysweetworld.pl?”. Dostałam 100% odpowiedzi na TAK i była to dla mnie niezwykle cenna lekcja i bardzo miłe doświadczenie. Coraz częściej dostaję też od Was przemiłe wiadomości z prośbami o przepisy, każdego miesiąca mimo posuchy odwiedzacie bloga kilkadziesiąt tysięcy razy i to zawsze mnie wzrusza. Przyszedł więc czas na nowy przepis i oczywiście padło na bezę <3. Tak się złożyło, że mój robot planetarny definitywnie przestał kilka miesięcy temu działać, a przez to, że długo nie mogłam zdecydować się na wybór nowego modelu zostałam zmuszona do tego by na nowo zaprzyjaźnić się z ręcznym mikserem. Przekonałam się, że nie trzeba mieć super sprzętu aby ubić bezę czy zarobić ciasto drożdżowe, ale jednocześnie utwierdziłam się w przekonaniu, że o wiele przyjemniej jest kiedy robot sam ubija czy wyrabia masę, a ja mam wolne ręce i w tym czasie mogę ogarnąć kuchnię, załadować zmywarkę czy zaparzyć sobie kawę.

A teraz kilka słów o moim przepisie. Jest to beza typu Pavlova, czyli taka chrupiąca z zewnątrz i piankowa w środku. Świąteczny smak zapewnia konfitura, którą przygotowałam na bazie żurawiny i zimowych przypraw. Wystarczy ją wymieszać z kremem śmietankowym  i gotowe. Na wierzchu kwaśny akcent w postaci ziarenek granatu i żurawin oraz aromatyczne gałązki rozmarynu. Polecam jeśli chcecie zrobić coś wyjątkowego (choć wcale nie trudnego) na święta.

 

Składniki na  około 10 porcji:

na bezę:

5 białek

szczypta soli

250 g drobnego cukru

łyżka soku z cytryny

płaska łyżka skrobi ziemniaczanej

na krem:

500 ml śmietanki kremówki 30%

250g mascarpone

1 łyżka cukru pudru

1 łyżeczka przyprawy do szarlotki

 na konfiturę:

szklanka wody, 1 łyżeczka przyprawy do piernika, 1 czubata łyżeczka przyprawy do szarlotki, 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

szklanka żurawin, 1 czubata łyżka cukru

2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej

1 łyżeczka żelatyny

do dekoracji:

garść żurawin (mogą być mrożone)

ziarenka z jednego średniego granatu

gałązki rozmarynu

cukier puder do oprószenia

 

 

 

**Jeżeli masz problem z przygotowaniem piany bezowej zerknij koniecznie TUTAJ po kilka rad:)**

Przygotuj bezę. Do białek dodać szczyptę soli i ubić na sztywną pianę, następnie stopniowo dodawać cukier i ubijać tak długo, aż kryształki cukru nie będą wyczuwalne ( najlepiej sprawdzić to rozcierając między palcami odrobinę piany). Pod koniec dodać  skrobię oraz wlać sok z cytryny i miksować jeszcze przez chwilę.

Piekarnik rozgrzać do 160 stopni C. Przygotować dużą blachę z wyposażenia piekarnika i wyłożyć ją papierem do pieczenia. Nakładać obok siebie dużą łyżką porcje bezy tak by ostatecznie powstał wieniec.

Włożyć bezę do rozgrzanego piekarnika, piec w temp. 160 stopni C przez 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni C i piec jeszcze 1 godzinę i 15 minut. Beza może delikatnie popękać. Wyłączyć i uchylić piekarnik – w ten sposób wystudzić bezę.

W międzyczasie przygotuj konfiturę żurawinową. Do garnka wlej szklankę wody, dodaj przyprawy, żurawiny i cukier, gotuj już bez przykrycia około 10 minut. Do wrzątku dodaj skrobię rozrobioną w wodzie i zagotuj energicznie mieszając, powstanie coś w rodzaju kisielu. Zdejmij z ognia, dodaj łyżeczkę żelatyny i mieszaj aż się rozpuści. Przełóż konfiturę do słoiczka, a gdy wystygnie wstaw do lodówki na kilka godzin.

Przygotuj krem. Śmietankę ubij na sztywno, na koniec na wolnych obrotach wmiksuj mascarpone, cukier puder i łyżeczkę przyprawy do szarlotki. Dodawaj partiami zimną konfiturę i wolno miksuj lub mieszaj całość łyżką niezbyt dokładnie.

Nałóż krem na bezę, udekoruj z wierzchu i oprósz cukrem pudrem. Wstaw do lodówki na minimum dwie godziny.

 

Rada: Zwróć uwagę żeby przyprawa do szarlotki miała w składzie mielone goździki, to one w głównej mierze nadają świątecznego smaku konfiturze.

 

 

 

 

 

 

* * *

 

 

Zobacz cały wpis >

Tort szwarcwaldzki

2 lipca 2018


 

Dziś chcę się z Wami podzielić moją interpretacją przepisu na popularny tort szwarcwaldzki, który jest połączeniem ciemnego ciasta ze sporym dodatkiem kakao, kremu śmietanowego oraz wiśni i czekolady. Nie będę ukrywać, tort że wyszedł pyszny, wilgotny i każdym dniem smakował lepiej i jest to jeden z najłatwiejszych tortów jakie można przygotować w domu. Udało mi się wreszcie opracować idealny przepis na śmietanowy krem do tortów bez użycia żelatyny, świetnie pasuje do dzisiejszego tortu, ale można nim udekorować babeczki, nałożyć na bezę, wykorzystać do wszelkich deserów. Połączenie mascarpone z bitą śmietaną jest powrzechnie znane, ale wbrew pozorom nie zawsze się udaje zrobić to tak, by krem się nie zważył. Nie lubię też gdy mascarpone jest więcej niż śmietany, bo masa wychodzi zbyt ciężka, a sama śmietana ubita z dodatkiem śmietanfiksów nie jest zbyt trwała i zwarta. Dlatego jakiś czas temu zrobiłam eksperyment, który okazał się udany i od tego czasu mam swój przepis na krem idealny ;). Jak go zrobić przeczytacie poniżej.

W przepisach na ten tort często pojawia się biszkopt, ale mnie zależało by ciasto było wilgotne, dlatego przygotowałam je z dodatkiem mleka i oleju. Składniki mieszamy rózgą kuchenną i nie ma potrzeby użycia miksera- ciasto jest banalne w przygotowaniu i świetnie nadaje się do tortu, przekroiłam go na dwa blaty, ale można zrobić trzy cieńsze. Do nadania wiśniowego posmaku używam niskosłodzonej konfitury wiśniowej, wierzch tortu w sezonie dekorujemy świeżymi wiśniami lub czereśniami, ale genialnie sprawdzą się tutaj wiśnie w zalewie alkoholowej.

Mam nadzieję, że przepis Wam się przyda, starałam się by był łatwy, a tort pyszny <3.

Zdjęcia robiłam w ogrodzie tuż przed zachodem słońca dlatego wyszły dość ciemne, ale myślę, że takie też mają swój urok.

 

Zobacz cały wpis >

Różki francuskie z owocami lata

25 czerwca 2018


 

Właśnie minęła moja ukochana pora roku… i to była najpiękniejsza wiosna jaką pamiętam. Lato też jest cudne, ale wiosnę lubię najbardziej. Za zapach ziemi, która budzi się do życia po zimie, za te wszystkie narcyzy, szafirki i tulipany, za Wielkanocny nastrój, za urocze pączki liści na drzewach, za magnolie i kwitnące jabłonie. Za zapach bzu, konwalii, jaśminu i najpiękniejszych piwonii… Za pierwsze przepełnione słońcem dni, kiedy mogę wygrzać się w promieniach czytając na świeżym powietrzu i łapiąc odrobinę wiosennej opalenizny… Za pierwsze ciasto i kompot z rabarbarem, za botwinkę i ulubione risotto ze szparagami. Za młode ziemniaki z zieloną cebulką i koperkiem. Za czereśnie jedzone prosto z drzewa i za koktajl truskawkowy. Właśnie za to wszystko kocham wiosnę <3. Dziękuję, że byłaś taka piękna i do zobaczenia za rok <3

A teraz witam Cię Lato… a wraz z Tobą niepowtarzalny zapach rozgrzanego wieczorową porą klimatycznego Bielska. Witam kwitnące hortensje i jagody, ogórki małosolne i gotowany bób, słodki zielony groszek obrywany prosto z krzaczków, fasolkę szparagową z dużą ilością bułki tartej smażonej na maśle… Witam się z malinami, jeżynami i pomidorami wygrzanymi w słońcu, witam soczyste arbuzy i orzeźwiającą lemoniadę z melisą. Witam łąki usłane dziko kwitnącymi makami i chabrami, witam złocące się od zbóż pola i cykające świerszcze. Czekam cierpliwie na świeże francuskie figi zagryzane camembertem i popijane ulubionym prosecco… Czekam na wrzesień, w którym jak zwykle zatęsknię za szkołą i kupię sobie nowy notes, ołówek i kilka książek <3. Jest z czego się cieszyć tu i teraz, jest na co czekać i to jest piękne!

 

 


 

Dziś podsuwam Wam pomysł na szybki podwieczorek z wykorzystaniem ciasta francuskiego i sezonowych owoców. U mnie są to słodkie borówki amerykańskie i kontrastujące smakowo czerwone porzeczki. Wykorzystałam ciasto francuskie kupione w sklepie, ale z takim domowym byłyby o niebo lepsze… Muszę w końcu zrobić jego zapas i zamrozić po to by móc cieszyć się smakiem najwyższej jakości. Jeśli lubicie

możecie przygotować na wierzch słodki lukier. Oczywiście nie muszę dodawać, że ciepłe będą smakować najlepiej, ale wystudzone również zdają egzamin, bo soki które puszczają owoce ścinają się dzięki temu, że wymieszamy je wcześniej z budyniem w proszku. Szczegóły poniżej.

 

 

Zobacz cały wpis >

Drożdżówki z truskawkami i kruszonką

20 czerwca 2018


 

Dużo słońca, ciepły wiatr, który wkrada się do domu przez otwarte okna, zapach piwonii, truskawek i ciasta drożdżowego w kuchni to dla mnie kwintesencja najpiękniejszego czerwcowego dnia. Dzieci wbiegające do kuchni i pytające "co tak ładnie pachnie?" i mąż, który zajada jedną drożdżówkę po drugiej <3 Pełnia szczęścia! I choć nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, nie zawsze jest łatwo i przyjemnie to takie chwile dają mi wiele radości i ładują akumulatory na kolejne dni. Myślę sobie wtedy jak dobrze, że cieszą mnie "rzeczy małe", bo to one dają mi poczucie szczęścia. Mam wiele takich przyjemności, które prawie nic nie kosztują, a powodują, że czuję motyle w brzuchu i mam nadzieję, że nigdy mi to nie minie <3. A przepis na drożdżówki bardzo Wam polecam, zawsze do niego wracam o tej porze roku. Jeszcze ciepłe są bezkonkurencyjne!

      

Nieznany obiekt

  

 

 

 

Składniki na 10 drożdżówek:

15 g drożdży +1 łyżka cukru

350 g mąki pszennej (używam tej żółtej z Biedronki)

60 g masła

3/4 szklanki mleka

3 łyżki cukru+ łyżeczka cukru wanilinowego

2 jajka

2 łyżki oleju rzepakowego

1/3 łyżeczki soli

około 400 g drobnych truskawek

na kruszonkę:

70 g mąki pszennej do kruszonki używam niebieskiej z Biedronki

dwie łyżeczki cukru wanilinowego

60 g miękkiego masła

5 łyżek zwykłego cukru

 

 

Pokruszone drożdże umieścić w filiżance i zasypać łyżką cukru. Rozcierać grzbietem łyżeczki, aż staną się płynne (można dodać odrobinę mleka).

 

Masło roztopić w rondelku i wyłączyć palnik. Wlać zimne mleko, dodać 3 łyżki cukru, sól, wymieszać dokładnie. Wbić jedno całe jajko i jedno żółtko (drugie białko odkładamy na później do posmarowania bułeczek), dodać płynne drożdże i "roztrzepać" wszystko rózgą kuchenną. W misce odważyć mąkę, wlać mieszankę z rondelka, zamieszać wszystko rózgą albo łyżką, następnie wyrabiać ciasto – można ręcznie lub ręcznym mikserem z odpowiednimi hakami, ale najlepiej mikserem planetarnym z zamocowanym hakiem do ciasta drożdżowego. Gdy ciasto będzie już dość gładkie i elastyczne dodać dwie łyżki oleju i wyrabiać jeszcze kilka chwil. Miskę nakryć ściereczką i odstawić ciasto do wyrośnięcia na minimum półtorej godziny.

       

Po tym czasie natłuścić dłonie masłem lub olejem, podzielić ciasto na 10 równych części (po około 70 g każda). Uformować kuleczki i układać na dużej blaszce z wyposażenia piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić na pół godziny. Po tym czasie w każdej drożdżówce zrobić wgłębienie, najlepiej dociskając mocno dno słoiczka lub szklanki o małej średnicy. Ciasto powinno być bardzo cieniutkie w miejscu, gdzie będziemy układać truskawki. Na każdą drożdżówkę ułożyć po 5 małych truskawek, brzegi posmarować odłożonym wcześniej białkiem roztrzepanym z łyżką mleka.

      

Z podanych składników zagnieść kruszonkę. Posypać obficie bułeczki, można dać im jeszcze trochę czasu na ostatnie podrośnięcie- wystarczy około 15 minut, w tym czasie rozgrzać piekarnik do 175 stopni C (ja piekę z termoobiegiem). Piec drożdżówki około 18 minut. Lekko przestudzić i zjadać popijając zimnym mlekiem ;).

 

 

 

 

 

 

* * *

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz cały wpis >

Crumble- czyli owoce pod chrupiącą kruszonką

23 maja 2018


 

Owoce zapiekane pod chrupiącą kruszonką to deser, który nigdy mi się nie nudzi <3 Można przygotować go w małych ramekinach lub jednym większym naczyniu. Tak naprawdę mieszanka owoców zależy od Was, ale chcę Was zachęcić do przygotowania deseru choć raz dakładnie w takich proporcjach jakie dziś podaję. Robiłam crumble dzisiątki razy i mam swoje dwie ulubione wersje, jesienno-zimową, którą notorycaznie przyrządzam w okresie bożonarodzeniowym, bo pachnie i smakuje świątmi (przepis jest na blogu) i tą dzisiejszą wiosenno-letnią. Lubię kiedy mieszanka owoców nie jest zbyt kwaśna, ale też nie za słodka. Muszą być w niej miękkie owoce i takie, które nie rozpadają się podczas pieczenia. Lubię też gdy owoców jest więcej niż kruszonki, choć możecie przygotować jej więcej, zwłaszcza gdy Wasze naczynie będzie miło większą średnicę niż moje. Mam również sposoby na to by owoce nie puściły zbyt wiele soków, a kruszonka pozostała chrupiąca. To niuanse, ale niezmiernie ważne w przygotowaniu tego deseru. Wiosenne crumble najlepiej smakuje na świeżym powietrzu podane na ciepło z gałką lodów śmietankowych <3. Najchętniej przygotowuję je gdy mamy spontanicznych gości albo na niedzielny podwieczorek na trawie, zawsze dobrze się sprawdza. Jeżeli jeszcze nie próbowaliście takiego deseru, to koniecznie go zróbcie, a z pewnością będziecie do niego wracać :).

 

 

Składniki na 4-5 porcji (naczynie o średnicy 21 cm):

400 g truskawek

2-3 garści mrożonych malin

2  małe jabłka

1 gruszka

1 opakowanie budyniu śmietankowego bez cukru (40g)

na kruszonkę:

1/2 szklanki mąki tortowej

60g  zimnego masła

3 łyżki  zwykłego cukru + 2  łyżki cukru pudru

1 łyżeczka cukru wanilinowego

+resztka proszku budyniowego

do podania: lody śmietankowe

 

 

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni C. Truskawki pokroić na kółeczka o grubości 1 cm, jabłka oraz gruszkę obrać i pokroić na nieduże kostki. Wszystko umieścić w naczyniu do zapiekania, dodać maliny. Całość posypać sypkim budyniem i dokładnie wymieszać (najlepiej dłońmi), tak by owoce były obtoczone proszkiem budyniowym. To właśnie jest mój sposób na to by owoce nie były zbyt wodniste po upieczeniu i zachowały swą soczystość w sobie :). Nie zużywam całego opakowania budyniu, a tak mniej więcej 3/4, a resztę dosypuję do kruszonki, którą należy zagnieść z podanych wyżej składników, a następnie posypać owoce z wierzchu. Umieścić naczynie w rozgrzanym piekarniku i piec crumble około 15-20 minut, aż do zezłocenia się kruszonki. Można odstawić upieczone owoce na 5-10 minut żeby deliatnie przestygły i podawać z gałką lodów.

 

Wskazówki:

*Kruszonkę można przygotować w większej ilości i zamrozić w postaci okruszków w szczelnie zamykanym opakowaniu. Można posypać owoce zamrożoną kruszonką, będzie jescze bardziej chrupiąca po upieczeniu.

*Maliny można zastąpić jagodami lub jeżynami, ale najlepiej nie pomijać tego składnika- to one dają "to coś".

*Do kruszonki można użyć tylko jednego rodzaju cukru, ale taka mieszanka cukrów daje moim zdaniem najlepszą kruszonkę.

 

 

 

 

 

 

 

Piwonie to moje ukochane kwiaty <3 Czekam na nie przez cały rok i kiedy już się doczekam delektuję się ich zapachem, rozstawiam wazony w ulubionych miejscach i podziwiam <3

 

 

* * *

 

 

Zobacz cały wpis >

Eton mess z truskawkami

7 maja 2018


Eton mess to jeden z najprostrzych, a zarazem najpyszniejszych deserów pod słońcem <3 Soczyste i lekko kwaśne owoce, chrupiące bezy i bita śmietana to połączenie idealne. To właśnie dla tego deseru robię domowe beziki i mam je niemal zawsze w zapasie, by móc w dwie minuty przygotować coś pysznego. Dziś wersja z truskawkami, ale najbardziej lubię ten deser z malinami i leśnymi jagodami…poezja <3. Zachęcam Was do upieczenia swoich bezików- są o niebo smaczniejsze i mniej słodkie od tych kupionych w sklepie. Można upiec większe bezy i pokruszyć je, ale moim zdaniem lepiej upiec więcej malutkich- szybciej się pieką i ładniej wyglądają :).

 

 

 

Składniki na 5 deserów:

na bezy: 3 białka+150g cukru

250 g truskawek

330 ml śmietanki kremówki + 2 łyżeczki cukru pudru

 

 

Przygotować beziki (można spokojnie zrobić podwójną porcję z 6 białek i 300 g cukru jeżeli macie do dyspozycji trzy blaszki, piekarnik z termoobiegiem i mikser planetarny).

Białka należy starannie odzielic od żółtek , umieścić je w kubku do ubijania (lub w większej misce jeżeli użyjecie więcej niż 3 białek). Dodać szczyptę soli i ubijać na prawie sztywną pianę, wsypywać cienką stróżką cukier i ubijać, aż piana będzie gładka, gęsta i błyszcząca. Na koniec można dodać kroplę dowolnego barwnika spożywczego. Przełożyc pianę do rękawa cukierniczego z ozdobną tylką i wyciskać małe beziki na blaszki wyłożone papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzac do 150 stopniC, umieścić w nim blaszki z bezami, po 3 minutach obniżyć temperaturę do 90 stopni C i piec około 90 minut. Wystudzić beziki i umieścić je w szczelmym pojemniku (można przechowywać spokojnie 10 dni, a nawet dłużej).

Truskawki odszypułkować, pokroić na połówki i ćwiartki. Śmietanę ubić, dodać cukier puder.

Cześć bezików można pokruszyć, resztę dodać w całości do deserów. Ukaładamy w pucharkach naprzemiennie bezy, truskawki i bitą śmietanę, podajemy jak najszybciej żeby bezy pozostały chrupiące Smacznego :).

 

 

 

 

* * *

 

 

Zobacz cały wpis >



 

Wszelkie prawa zastrzeżone. My Sweet World.pl