OSTATNIO DODANE

WSZYSTKIE WPISY

Małe przyjemności- czyli co pić by czuć się dobrze i umilać sobie każdy dzień

18 marca 2018

Email
Print Friendly

 

Dzisiejszy wpis będzie nieco inny niż zwykle, bo nie podam Wam żadnego przepisu, ale mam ogromną nadzieję, że Wam się spodoba i przyda.

Opowiem Wam o tym co lubię pić by czuć się dobrze i jak dzięki tym moim rytuałom uprzyjemniam sobie każdy dzień. Można wypić kawę, herbatę, wodę czy sok w pośpiechu i bez delektowania się takimi prozaicznymi rzeczami, ale można też uczynić z tego codzienną okazję do sprawienia sobie przyjemności i to kila razy w ciągu dnia :).

 

 

 

Woda

Ponad rok temu wypracowałam sobie nowy zwyczaj i zastąpiłam pierwszą poranną kawę szklanką wody z sokiem z połówki cytryny lub limonki. Woda powinna być ciepła, ale nie przekraczać 40 stopni C, dzięki temu składniki odżywcze są lepiej przyswajalne.  Naczytałam się o korzyściach płynących z takiego rytuału i postanowiłam wprowadzić go w życie. Lepsze trawienie i samopoczucie od samego rana to główne zalety jakie zauważyłam. Do szklanki wyciskam sok z połówki cytryny, wlewam wodę filtrowaną (do ¾ wysokości szklanki) i uzupełniam odrobiną wrzątku. Czasami dodaję łyżeczkę miodu. Wypijam tuż po wstaniu z łóżka, bo to właśnie rano organizm jest najbardziej odwodniony i należy uzupełnić płyny.  Regularne nawodnianie organizmu przez cały dzień ma znaczący wpływ na naszą odporność, dobre samopoczucie, urodę i siły witalne.  Warto pamiętać, że bez odpowiedniego nawilżenia w ciągu kilku godzin tracimy jasność myślenia i odczuwamy pogorszenie nastroju, a składniki odżywcze nie są odpowiednio rozprowadzane i przyswajane.

Na szczęście od dziecka lubię pić zwykłą niegazowaną wodę i to w dużych ilościach zaraziłam tym też mojego męża, który wcześniej uznawał tylko gazowane napoje. W zeszłym roku do mojej świadomości doszedł jednak fakt o tym, że wcale nie robię dla siebie aż tak wiele dobrego jak myślałam. Owszem wypijałam minimum 1,5 litra wody mineralnej lub źródlanej ale była to pozbawiona wartości woda z plastikowych butelek, które jak dziś wiadomo są często nośnikiem niebezpiecznego dla zdrowia bifenolu-A (przenika on z plastiku do wody). Moim postanowieniem było zainstalowanie wysokiej jakości filtra do wody pitnej, tak by móc pić wodę z kranu odpowiednio zbilansowaną i oczyszczoną. W listopadzie z pomocą przyszła FITaqua  , która jest  polską firmą produkującą systemy do filtracji wody od ponad dwudziestu lat. Maraka ta jest liderem na europejskim rynku, cieszy się najlepszą opinią i dlatego właśnie jej postanowiłam zaufać. Wybrałam TAKI filtr i raz na zawsze pożegnałam się z pięciolitrowymi plastikowymi butelkami z wodą. Dzięki temu mam poczucie, że robię coś dobrego dla siebie i swojej rodziny, ale także dla środowiska, bo nasz kosz z plastikowymi śmieciami zapełnia się znacznie wolniej. Wody tej używam też do gotowania, parzenia kawy i herbaty.

Jeśli też chcecie pozbyć się z listy zakupów ciężkich butelek z wodą, wprowadzić zwyczaj regularnego picia wody, oczyścić ją z chloru i wielu innych szkodliwych związków (w tym zanieczyszczeń z rur) to zachęcam do zapoznania się z bogatą ofertą  FITaqua (do 2 kwiatnia obowiązuje rabat 10% po użyciu hasła WIOSNA.). O wszystkich pozytywnych aspektach jakie niesie ze sobą picie wody filtrowanej przeczytacie na stronie firmy w zakładce „Korzyści”.

 

 

 

 

 

Żeby mieć kontrolę nad tym ile wody piję każdego dnia nalewam ją bezpośrednio z kranika do karafki, czsami dodaję gałązki ziół lub owoce, by nadać wodzie lekki posmak . Poza tym o wiele lepiej i apetyczniej woda wygląda w takiej karafce niż w niebieskiej plastikowej butelce położonej na kuchennym stole. Filtr oraz zbiornik są umieszczone w szafce kuchennej pod blatem, a specjalny kranik tuż przy zlewie. Używam tej wody również do mycia warzyw i owoców.

 

 

Kawa

 

 

Muszę przyznać, że kawę piję od piątej klasy podstawówki. Zalecił mi ją lekarz, gdy okazało się, że moje ciśnienie krwi jest skrajnie niskie. Jestem fanką kawy z ekspresu, dlatego pierwszym zakupem do naszej wspólnej małżeńskiej kuchni był dobry ekspres, nie mieliśmy jeszcze zamontowanych mebli ale ekspres czekał ;). Dziś nie piję już czterech kaw na dzień,  zwykle wystarczają mi dwie. Do ekspresu również wlewam wodę filtrowaną, co wpływa na smak kawy i sprawność sprzętu. Po śniadaniu piję mleczną kawę- latte, cappuccino lub zwykłą białą kawę z dodatkiem zimnego mleka 3,2%. Na drugą kawę mam ochotę około godziny 16,ostatnio wybieram najczęściej espresso lub espresso macchiato. Kiedyś taka kawowa esencja nie przeszła by mi przez gardło, a dziś już umiem i lubię się nią delektować.  Taka kawa najbardziej smakuje mi w komplecie z małym słodkim dodatkiem- czekolada lub makaronik to moje ulubione pyszności. Odrobina zimnej filtrowanej wody+ espresso + słodki makaronik+ chwila spokoju = pełnia szczęścia.

 

 

Najlepsze makaroniki są moim zdaniem od firmy Karmello- rozpływają się w ustach! A moje ulubione smaki to czarna porzeczka, mokka, róża i pistacja <3.

 

 

 

Herbaty i zioła

 

Parzenie i picie herbaty to rytuał, który daje mi szalenie dużo przyjemności.  Średnio dwa razy dziennie wybieram rodzaj herbaty, filiżankę i sposób parzenia… szykuję książkę, notes lub kalendarz i wybieram miejsce gdzie będę się relaksować- pić herbatkę, notować lub czytać. Do dla mnie taki  mały luksus dnia codziennego <3. Moja ulubiona herbata to  zdecydowanie zielona sencha, a jeśli chodzi o smak, to wybieram jaśminową lub taką z dodatkiem pączków róży. Razem z moim mężem lubimy wypić sobie taką herbatkę późnym popołudniem. W zasadzie nie piję zwykłej czarnej herbaty, jeśli już to decyduję się na „Earl Grey”, ale taką z dodatkiem bergamotki, a nie sztucznie aromatyzowaną. Taka herbata smakuje mi najbardziej późnym wieczorem w postaci bawarki, piję ją tak jak wszystkie inne herbaty bez dodatku cukru.

Lubię też herbatki owocowe, moja „najulubieńsza” to taka o kuszącej nazwie „Tropikalne niebo”. Składa się z kandyzowanego ananasa i mango, zawiera też kawałeczki jabłka, papai i miechunki oraz płatki krokosza, słonecznika i róży <3. Smakuje tak jak się nazywa :). Kupuję ją tam gdzie wszystkie inne herbaty czyli w sklepie „Herbaty Świata”, który znajduje się na rogu ulicy 11 Listopada i Cechowej w Bielsku-Białej. Znam ten sklep już od czasów liceum i po „przebadaniu” rynku wiem, że mają tam najlepsze i zawsze świeże herbaty na wagę, a cenna jest czasami  połowę niższa niż na przykład w sklepie „Czas na herbatę” w Galerii Sfera. Dzięki miłej Pani z obsługi odkryłam cudowną herbatę Oolong Milky, po prostu trzeba jej skosztować! Ma wyraźnie śmietankowy smak i aromat, mój syn mówi, że pachnie jak „biała czekoladka”, ale nie ma ona nic wspólnego z bawarką, ani ze sztucznymi dodatkami smakowymi. O jej walorach  decyduje wiele naturalnych czynników, którym podawane są  liście jeszcze przed wysuszeniem. Obowiązkowa pozycja dla koneserów, ale nie tylko. Kiedy ostatnio ją kupowałam, to tak ją zachwalałam i dziękowałam Pani sprzedawczyni za takie fajne polecenie, że wszyscy klienci sklepu z całkiem długiej kolejki zdecydowali się, by ją kupić ;). Uwielbiam ten sklep za klimat, zapach i miłą atmosferę. Prócz herbat z całego świata, kupuję tam wyjątkowe ziarna kawy na specjale okazje np. na święta oraz akcesoria do parzenia i oryginalną porcelanę. Wybieram się tam minimum dwa razy w miesiącu i za każdym razem nie mogę doczekać się kiedy wrócę do domu i będę się delektować smakiem zakupionych pyszności.

Jest jeszcze jeden rodzaj herbaty, o którym muszę wspomnieć… Mianowicie Rooibos- nie jest to typowa herbata, bo powstaje z liści czerwonokrzewu, który nie jest spokrewniony z krzewami herbacianymi. Ma wspaniały miodowy posmak i bursztynowy kolor, zawiera mnóstwo przeciwutleniaczy i nie ma w sobie kofeiny ani innych substancji pobudzających także można pić ją o każdej porze dnia. Jest pyszna i zdrowa <3.

Najważniejszą sprawą przy zaparzaniu herbat jest odpowiednia temperatura i czas parzenia, kiedyś nie byłam tego świadoma i przez to wiele herbat mi nie smakowało. Napiszę w najbliższym czasie wpis poświęcony tej tematyce, opowiem w nim też o właściwościach konkretnych herbat i sposobie przechowywania.

Uważam, że szczęście to kwestia umiejętności cieszenia się z rzeczy małych, a momenty w których piję herbatę lub kawę z uroczej porcelanowej filiżanki i czytam wartościową książkę dają mi właśnie takie poczucie szczęścia i spokoju. A jeszcze gdy do tego jest słoneczny dzień i mogę wypić sobie taką herbatkę w ogrodzie, słysząc śpiew ptaków lub śmiech naszych dzieci bawiących się na podwórku to już pełen luksus (dopóki oczywiście nie zaczną się kłócić, piszczeć i bić ;).

 

 

 

 

 

 

Od wiosny do późnej jesieni w ogródku rośnie nam melisa i mięta, z których napar jest przepyszny <3 Najbardziej smakuje mi w upalne dni w postaci mrożonej herbaty osłodzonej domowym „miodkiem” z mniszka lekarskiego. Przepis na moją lemoniadę można znaleźć TUTAJ.

Zimą natomiast lubię popijać rozgrzewający napar z imbiru lub rozmarynu z dodatkiem pomarańczy, mandarynki i miodu. Goździki i żurawina również są mile widziane :).

 

 

Świeżo wyciskane soki

 

Kolejnym małym luksusem są dla mnie świeżo wyciskane soki. Kiedy tylko mam okazję kupuję tzw. jednodniowe soczki (moim faworytem jest marchewka) czasami kupujemy też takie soki na specjalnych stoiskach lubię połączenie gejpfruta z jabłkiem lub marchewką, a nasze dzieci przepadają za sokiem jabłkowym <3. Marzę o zakupie wolnoobrotowej wyciskarki by móc sobie i rodzinie serwować częściej takie pyszności, bo owoców i warzyw zawsze u nas pod dostatkiem. Póki co w domu wyciskam jedynie soki z cytrusów, które też bardzo lubimy. Używam do tego ręcznej wyciskarki jaką widać na zdjęciu, kupiłam ją kilka lat temu w Biedronce i było to najlepiej zainwestowane 3 złote w moim życiu ;).

 

 

 

„Czwartek- Dzień Szampana”

 

Jeśli mowa tu o małych przyjemnościach nie mogłabym nie wspomnieć o „Dniu szampana” 🙂 🙂 :).  Nazwałyśmy tak z moją przyjaciółką czwartek, bo właśnie wtedy zaczynamy weekend <3. I tak każdy czwartek po pracy kupuję butelkę przysłowiowego szampana- w rzeczywistości kupuję białe wino musujące i wcale nie to „za miliony monet” z rejonu Szampanii, a włoskie Prosecco jeśli mam ochotę na półwytrawne, lub Lambrusco jeśli bardziej kusi mnie półsłodkie <3. Takie winko musi być bardzo schłodzone, podaję je z figami, świeżym ananasem lub truskawkami oraz obowiązkowo z serem camembert (polecam Valbon w temperaturze pokojowej) <3 Imprezka zaczyna się, kiedy dzieci już śpią… Także w czwartek leżą w łóżkach już przed dwudziestą 😉 :D. Czy można lepiej zacząć weekend?

 

 

Cieszę się jeśli dotarliście do końca tego długiego wpisu, mam nadzieję, że poczuliście powiew wiosennych inspiracji <3. Jestem ciekawa Waszych opinii i poleceń, chętnie poznam nowe smaki. Pozdrawiam, Daria

 

 

 

Dodaj komentarz

Jesteś niesamowicie inspirującą osobą, robisz najpiekszniejsze zdjęcia i podziwiam Twój blog od początku. Powinnać częściej pisać takie posty, bo masz bardzo lekkie pióro i dobrze się czyta. Dzięki 🙂

Ale śliczne zdjęcia, dzięki za masę bardzo ciekawych informacji, czy ten filtr zajmuje dużo miejsca?

Matko ile inspiracji!😍 bardzo fajny wpis, więcej takich proszę 🤗 dzień szampana to jest to😋

wpDiscuz


 

Wszelkie prawa zastrzeżone. My Sweet World.pl